Nasze maluszki były dziś po raz pierwszy na dworze. Słoneczko świeciło, zatem wydawało nam się, że spodoba im się „większy świat” niż ten, który dotychczas znają. No i faktycznie- radośnie i pewnie wyszły na zewnątrz. Poganiały za mamusią oraz naszymi dziećmi, ale później „uprosiły” mamę o karmienie… i po „ posiłku na świeżym powietrzu” zrobiły się senne i markotne… dając nam do zrozumienia, że chciałyby wracać, że im zimno, że im się już nie podoba, że mają dosyć 
Gdy wróciły do swych ciepłych pieleszy radość była ogromna
Jednak nasze „piecuchy” uwielbiają się rozkładać na swym mięciutkim, ciepłym posłanku, na którym natychmiast po powrocie zasnęły
Tzn. nie tak natychmiast, bo zdążyły pochłonąć cały cieplutki obiadek, i dopiero po… ucięły dłuuuugą drzemkę 
Ale zanim wróciły do domciu zaliczyliśmy wc na dworze
no i kluchy zdążyły się wypaprać podczas zabawy, więc wyjście było krótsze niż późniejsze doprowadzanie ich do porządku 
Ale jak to się mówi… pieski brudne to pieski szczęśliwe 



WC zaliczone :-)

Dla wygłodniałych głodomorków :-)



